I stało się - trzynasty sezon Lodołamacza w Legionowskich Szóstkach mamy już z czachy. Uff, nareszcie - chciałoby się dodać,
bo jak mizerna i mało satysfakcjonująca była to przeprawa nikomu chyba nie trzeba za bardzo przypominać. Ale czy rzeczywiście
to ta trzynastka była taka pechowa? Czy istotnie wszystko co wydarzyło się w ciągu minionego sezonu było takie tragiczne?
Zapraszam na małe podsumowanie.
Na minus: ostatnie miejsce w pierwszej lidze, bez ani jednego zwycięstwa w 22 meczach i ledwie 3 punkty na koncie.
Wyrównaliśmy tym samym dwa niechlubne rekordy Ekstraklasy: zespołu AC Spoyler z 1999 r. i Desperados z 2009. Z tym że AC
Spoyler trzy punkty uciułał w 18 spotkaniach, a Desperados raptem w 10 (po I rundzie wycofał się z rozgrywek).
Na plus: Ekstraklasa to jednak Ekstraklasa. Przynależność do grona legionowskiej elity piłkarskiej przez kilkanaście
lat mogła być tylko marzeniem. Niegdyś byliśmy na samiuteńkim dnie całej Ligi Szóstek, a przecież rok tomu cieszyliśmy się
z mistrzostwa II ligi, i w dodatku teraz jesteśmy w pierwszej trzydziestce rankingu wszechczasów. Owszem ta Ekstraklasa nas
przerosła i się w niej piłkarsko skompromitowaliśmy, ale czy wstydem jest być najgorszym wśród najlepszych? Czy jeśli Lech
Poznań awansuje do Ligi Mistrzów i przegra tam wszystko co się da, to czy będzie to obciach? Pewnie tak, ale wiele osób,
wiele by dało żeby takiego obciachu doświadczyć.
Na minus: porażki to jakby jedna para kaloszy, ale styl to druga. W siedemnastu meczach traciliśmy pięć lub
więcej bramek, z czego dwukrotnie jedenaście. Rywale regularnie udowadniali nam, że awans był przypadkowy i nie
zasługujemy na przynależność do najlepszych. Uwypuklone zostały wszystkie mankamenty naszej gry: od fatalnego przygotowania
fizycznego począwszy, na braku jakiejś głębszej koncepcji gry skończywszy.
Na plus: marne to pocieszenie, ale w każdym meczu strzeliliśmy przynajmniej jednego gola, a niektóre z nich
śmiało mogłyby kandydować do miana bramki kolejki. Przez skromność nie wspomnę
chociażby o moich dwóch trafieniach wbitych mistrzowi - Boce Juniors :p No a poza tym nieraz nieźle
napędziliśmy stracha rywalom. Przede wszystkim należy wspomnieć o trzech remisach z: Cnarinhos, KS Tęczą i Szkoda
Czasu. Do przerwy prowadziliśmy w obu spotkaniach z ówczesnym mistrzem - Formacją. W rewanżu prowadziliśmy nawet
3-0 z Canarinhos, ale... coż... ten tego... ładną mamy dzisiaj pogodę :p
Na minus: mocno posypała się kadra, która sięgała po drugoligowe mistrzostwo. Kontuzje wyeliminowały najbardziej
wartościowych graczy (w nawiasie liczba bramek w sezonie 2008/09): Ziza (18), Karola (18), Darka (5). Przez sporą część
sezonu pauzowali także: Kabanos (łącznie 316 bramek w Lidze Szóstek) i Krawiec, a na domiar złego 5 spotkań rozegraliśmy
bez bramkarza. Ale to nie koniec kłopotów - Krawiec finalizuje właśnie kontrakt z Formacją, a zakończenie kariery
zapowiedział Ziom.
Na plus: Lodołamacz gra w Szóstkach od ponad trzynastu lat i nic nie zapowiada przerwania tej passy. Menedżer
Chmielu już szuka uzupełnień. Na razie szczegóły nie będą upubliczniane, ale zanosi się na bardzo ciekawe transfery.
Dla znawców lokalnej piłki część z nich może być nawet bardzo nieoczekiwana. Kto wie, może dojdzie też do jakiegoś
spektakularnego powrotu? Problem wszakże ciągle jest ten sam - linia ataku. Miniony sezon pokazał, że niestety nie
mamy alternatywy dla Kabanosa.
P.s.
Na koniec dwa słowa jeszcze o mini-skandalu jaki ujawnili nasi reporterzy w kontekście klasyfikacji najlepszych strzelców I
ligi. W ostatecznym rozrachunku na piątej pozycji z 25 trafieniami uplasował się Kabanos. W sumie dobry wynik i nie byłoby w
tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że... 3 prawidłowo strzelone przez niego bramki w meczu z Canarinhos, oficjalnie
zaliczone zostały Ziomowi - bramkarzowi... Cóż teraz możemy tylko poteoretyzować: w rzeczywistości Kabaczowi zabrakło do
korony króla strzelców 6 bramek (Grzelak i Ćwikliński mieli po 33 gole), a w 6 ostatnich spotkaniach nie grał z powodu
kontuzji. Czy gdyby grał, zdobyłby te bramki? Pewnie tak - w meczach z tymi samymi drużynami w pierwszej rundzie strzelił
ich 11. Ale czy wtedy Zarząd uznałby, zgodnie z zasadami fair play, uczciwie zdobyte z Kanarkami trafienia? Czy też, niczym
FIFA, twardo stałby w obronie sędziego (notabene do dziś nie ustalono kto to był), który tak niefortunnie "pomylił się"
wypełniając protokół? Co ciekawe również bramka Romana z tego meczu zaliczona była Ziomowi. Na szczęście odpowiedzi na
powyższe pytania nigdy nie poznamy.
05.07.2010
"Awans" do drugiej ligi
Lodołamacz vs. Łódka Bols (alias FC Teqila) 2-11. Bramki: Choda i Mumin. Niebawem małe
podsumowanie sezonu.
28.06.2010
Mistrzowska potyczka
Nie żeby aż tak wysoki był poziom konfrontacji z Formacją, ale to był akurat ten mecz,
gdzie na przeciwko siebie stanęli mistrzowie (bądź co bądź aktualni jeszcze): pierwszej i drugiej ligi. I uwaga -
do przerwy nie było wiadomo, kto której ligi był mistrzem, bo niespodziewanie 2-0 prowadził Lodołamacz (obie bramki
Sławka). Co się odwlecze, to... no wiadomo co przysłowie rzecze. Z 2-0 zrobiło się 2-5, a grający bez zmian piłkarze
Lodołamacza zamiast 3 punktów, zbierali z murawy resztki wyplutych płuc.
15.06.2010
Niczym Francja na Mundialu
Lodołamacz vs. FC Mickiewicza 1-4. Bramkę zdobył... ci co byli to widzieli:
kto i jaką efektowną ;)
08.06.2010
Sportowy weekend
KS Tęcza 3-5 (Szaman x2, Rycerz)
Szkoda Czasu 2-7 (Sławek, Mumin)
23.05.2010
Końcowe odliczanie
Lodołamacz vs. Copa Cabana 2-6 (0-1). W sumie nie taki zły mecz. Do
przerwy przyzwoita koncentracja w obronie, czasem jakieś zagrożenie bramki przeciwnika. W drugiej padły nawet gole:
Mańka i Szamana, a w tzw.
międzyczasie dwukrotnie poprzeczkę obił Mumin. Nie zmienia to jednak faktu, że przeciwnik był po prostu lepszy.
17.05.2010
Bukmacherzy nie przyjmowali zakładów
Lodołamacz vs. Skansen Sobieskiego 2-5 (1-3). Bramki: Kabacz x2... ale jakby do tego dodać
stu, a nawet dwustuprocentowe sytuacje Szamana i Kabacza, oraz to, że straciliśmy bramkę po karnym z kapelusza (teatralny
upadek napastnika Skansenu) to nie byłoby tak najgorzej ;)
09.05.2010
One man show
Lodołamacz vs. Pub Gryff 2-9. Bramki: Kabacz x2.
25.04.2010
Ale urwał ;)
Gdybyśmy wygrali z Boca Juniors to nawet pokusiłbym się o szczegółową relację z meczu.
Napisałbym jak to Lodołamacz wzniósł się na wyżyny umiejętności i pokonał lidera klasyfikacji wszechczasów Legionowskiej
Ligi Szóstek. Gdybyśmy wygrali nie omieszkałbym też szczegółowo opisać ozdoby spotkania i zarazem bramki kolejki. Napisałbym
jak Cygi dostrzegł wybiegającego przed zagapionych obrońców Boci Chmiela i zagrał doń idealnie w tempo wyśmienite krosowe
podanie. Nie zapomniałbym napomknąć jak Chmielu dostrzegł niepewność i zawahanie w oczach Dolara (bramkarza Boci), jak w
ułamku sekundy znalazł maluteńki skrawek niepilnowanej powierzchni bramki, oraz jak precyzyjnym, technicznym i zarazem
niesłychanie efektownym strzałem z voleya posłał tam futbolówkę. Gdybyśmy wygrali z pewnością skleiłbym parę zdań i o
drugim golu Chmiela, o trzecim (a dokładniej pierwszym w meczu) trafieniu Potfora, o tym, o tamtym. Gdybyśmy...
A zresztą... wynik 3-9 mówi sam za siebie.
28.03.2010
Gramy jak... zwykle
Nawet 3-0 po piętnastu minutach meczu z Canarinhos to za mało, aby Lodołamacz odniósł
pierwsze zwycięstwo... Tym samym notujemy kolejną - 10 w tym sezonie porażkę 5-7. Bramki: Kabacz x3, Maniek oraz Mrozek.
22.03.2010
Strzelanie do kaczek
Lodołamacz vs. Enen 2-11. Bramki: Choda, Kabacz
15.03.2010
Blamaż...
Lodołamacz vs. FC Teqila 4-9 (1-3). Bramki: Kabacz x3, Cygi